O co chodzi w pokazach mody?

pokaz mody

Tysiące osób przemierza setki kilometrów, by dotrzeć na Fashion Week. Rzucają w pierony wszystko, pakują manatki i przez te kilka dni są kompletnie wyjęci z normalnego życia społecznego. Dlaczego tak się dzieje? Czy rzeczywiście jest za czym gonić?

Być jak wszyscy czy się wyróżnić?

George Simmel, socjolog, stwierdził, że jedną z podstawowych funkcji mody jest budowanie zbiorowej więzi dzięki podobnym upodobaniom. Przynależność do większej zbiorowości sprawia, że czujemy się cool, a jeśli do tego jesteśmy trendsetterami to poziom zajebistości przekracza wszelką skalę.

Ujednolicenie byłoby nudne. Moda zmienia się jak w kalejdoskopie i z sezonu na sezon serwuje często kompletnie przeciwstawne trendy. Na nic zdają się wszystkie wysiłki, nieudolne próby spójnego doboru garderoby, bo prędzej czy później i tak będzie się niemodnym. Stąd też pomysły takie jak normcore, czyli szlachetny nonkonformizm z wyboru i bardzo subiektywne podejście do działań branży.

Tego nie da się nosić!

Przeciętny zjadacz chleba reaguje na te wszystkie modne wymysły z nieukrywanym zdziwieniem. Istnieje kilka pytań, które powracają jak bumerang. Okrutnie zmuszają do szukania sensownych tłumaczeń, bo kiedy dla mnie moda jest sztuką, dla kogoś innego może być, nie oszukujmy się, totalnym wariactwem.

Ready-to-wear i haute couture

Ok, najpierw szybkie definicje. Ready-to-wear i Prêt-à-porter to pojęcia synonimiczne. Oznaczają ubrania tworzone w standardowych rozmiarach, ku satysfakcji i radości mas. Haute couture to inaczej moda high fashion. Prawdziwy luksus, drogie materiały i robocizna, gdzie każdy detal ma znaczenie. Wysokie krawiectwo niesie ze sobą zupełnie inne koszty, a reprezentować je mogą jedynie domy mody zaaprobowane przez Fédération Française de la Couture. Możliwość prezentacji bogato zdobionych sylwetek stanowi wspaniałą nobilitację dla projektanta. Niczym nieograniczona wyobraźnia może szaleć do woli.
Każdego sezonu designerzy startują z czystą kartą. Ich zadaniem jest wypełnienie jej w taki sposób, by zachęcić do dyskusji, wyjść poza normę i zostać zapamiętanym. Projekty, które pokazywane są na wybiegu nie zawsze są przeznaczone do mocniejszej eksploatacji. Czasami faktycznie chodzi o sztukę dla sztuki trafiającą tylko do określonego targetu.

Co równie istotne, mechanizm mody opiera się na ciągłej zmianie, polepszaniu i modyfikowaniu produktu. Wszelkie irracjonalne historie zarezerwowane są dla najodważniejszych, świadomych swojego „ja”, dumnie eksponujących charakter indywidualistów. Jeśli jednak się ochłonie i spojrzy na sprawę z lekkim dystansem to zauważy się, że narzucane reguły piękna są intrygujące i warto wdrożyć je choćby w urywku. Stonowane i przystosowane do życia miejskiego nie szokują, a są wyrazem zdroworozsądkowego bycia na czasie. W końcu moda jak nic innego ukazuje aktualne tendencje, czerpiąc z każdej dziedziny na ile ma ochotę.

Kasia

Stylistka, marketerka, redaktor mody w Catwalk Magazine. Rozpracowuje modę na czynniki pierwsze, uczy wyrażania siebie i inspiruje do pozytywnych zmian.

Komentarze: 2 komentarze

  1. Blogodynka 18 stycznia 2017 Odpowiedz

    Czasami spojrzę sobie na różne pokazy i fakt, nie zawsze są na nich pokazywane ubrania do noszenia, niektóre są po prostu dziwaczne, ale ile jest cudownych perełek, nad którymi się ktoś napracował na każdym etapie prac <3

Napisz komentarz: