Vivienne Westwood – matka chrzestna punka

Vivienne Westwood ilustracja

Prowokatorka, jedna z najbardziej wyrazistych, a jednocześnie nieprzerwanie zaskakujących projektantek. Samouk wyróżniona nagrodami, których nie przyjmowała z ucałowaniem ręki, a traktowała je jako kolejną okazję do manifestacji poglądów. Nie popiera establishmentu, dlatego order od Imperium Brytyjskiego odebrała bez majtek, a tytuł Dame of the British Empire przechwyciła wystylizowana w doczepiane diabelskie rogi.

Niepozorne początki

Vivienne Elizabeth Swire urodziła się w 1941 roku w Tintwistle, w hrabstwie Derbyshire. Pochodziła z rodziny robotniczej, co w tamtych czasach nie dawało jej najlepszych rokowań na przyszłość. Po przeprowadzce do Londynu rozpoczęła naukę na wydziale złotnictwa i mody w Harrow School of Art, ale nie zabawiła tam długo. Po semestrze odpuściła dalszą edukację, co skwitowała następującymi słowami:

„Nie wiedziałam, jak dziewczyna, pochodząca z klasy robotniczej, jak ja, mogłaby prowadzić życie w świecie sztuki”.

Odtąd wiodła dość spokojne życie, za dnia pracowała jako nauczycielka w szkole podstawowej, a po godziach ślęczała nad autorską biżuterią. Swoje pierwsze skromne prace sprzedawała na słynnym bazarze Portobello Road, ale niewiele jeszcze wskazywało na to, że Vivienne zrewolucjonizuje świat mody.

W 1961 roku poznała Dereka Westwooda, pracownika fabryki Hoovera. Za namową bliskich pobierają się szybko, uzdolniona Vivienne sama projektuje oraz szyje zjawiskową suknię ślubną. W błyskawicznym tempie rodzina się powiększa, ale związek i tak się sypie. Niewiele po narodzinach Benjamina, małżeństwo się rozpada, a powodem jest nikt inny jak Malcolm McLaren. Nowy obiekt westchnień Vivienne to szalenie charyzmatyczny student, poszukujący intelektualnych doznań.

Vivienne Westwood i Malcolm McLaren – promotorzy nurtu punk

Zakochani w sobie i rock and rollu wzięli ślub, spłodzili syna i zaczęli coś, czego jeszcze nie było – wpuścili modę punkową prosto z ulic do szaf ludzi zmęczonych systemem. Wcześniej nikt nie śmiał drukować antyrządowych haseł na T-shirtach, sprzedawać ubrań z dziurami czy agrafkami. Poukładany świat doczekał się długo wyczekiwanych buntowników.

W latach 70. w Anglii zaczęły ewoluować nowe poglądy, które młodzież ochoczo podchwytywała. Dzielnica Chelsea odnotowywała ogromny wzrost, szybko przemieniając się w enklawę artystyczną. To tutaj spotykali się Keith Richards, Mick Jagger czy Beatlesi. Butiki rozrastały się jak grzyby po deszczu, wszędzie było modnie się pokazać, a McLaren coraz bardziej gardził środowiskiem.

1971 rok to kolejna przełomowa data, Vivienne Westwood i Malcolm McLaren otworzyli własny butik przy ulicy King’s Road. Zapragnęli szokować, co też czynili od samej nazwy „Let it rock” po okna wystawowe, które budziły oburzenie wśród londyńskich elit. Sadomasohistyczne inspiracje, lateks, bikini ze skóry, to tylko niektóre z tematów, które mają na sumieniu. Wobec ich pomysłów ciężko było przejść obojętnie, zwłaszcza, że sklep obfitował nie tylko w niemodne i podarte fatałaszki, ale też fotografie, plakaty i płyty o wiadomym wydźwięku.

Vivienne Westwood Malcolm McLarenzdjęcie: Flashback | CC BY-NC-SA 2.0

McLaren miał dryg do biznesu, został managerem Sex Pistols, a Vivienne z marszu stała się kreatorką ich wizerunku. Odpowiedzialna za wygląd sceniczny jednego z najpopularniejszych zespołów swego czasu, wykorzystała przysłowiowe 5 minut na maksa. Rozwinęła zdolności manualne, naprzemian pruła i zszywała, nie pozostawiając żadnych wątpliwości co do jej talentu. Charakterystycznymi elementami kreacji Vivienne były ćwieki, suwaki, klamry łączone z klasycznymi, szkockimi deseniami. Dopełnienie stylizacji najczęściej stanowiły elementy zapożyczone od prostytutek, hiperwysokie buty lub przeżywające aktualnie swój wielki comeback, chokery.

„Let it rock” nie był zwykłym sklepem, jego nazwę zmieniano średnio co dwa lata. W czasie kiedy widniał szyld „Too fast to Live Too Young To Die”, Westwood i McLaren w pełni zanurzyli się w subkulturze punk. Rozpropagowali kolorowe włosy, spandex i towarzyszący temu buntowniczy wyraz twarzy. Wkrótce basista Sex Pistols, Glen Mattlock, wykonał nowe oznakowanie dla ich butiku. „Too fast to Live Too Young To Die” zastąpił napis „SEX” wykonany z pozornie kiczowatej, różowej gumy. Sklep otwierano sporadycznie, bo jak twierdził McLaren:

„Zarabianie pieniędzy nigdy nie było nawet celem.”

Związek z McLarenem nie był usłany różami, Malcolm bywał porywczy, niektóre źródła mówią wręcz o jego niepoczytalności. Genialny w swych pomysłach, lecz słaby w komunikowaniu się związek, rozpadł się. Mimo to McLaren jeszcze przez kilka kolejnych lat był u boku Vivienne, wspierając ją w działaniach.

Vivienne w świecie wielkiej mody

Szukająca wyzwań Vivienne wkracza z projektami na pokazy mody. Pierwszy odbywa się w 1981 roku, a kolekcja inspirowana jest piratami. W kolejnych sezonach designerka pariodiuje stroje indiańskie, ignoruje power look, upina i gniecie materiały na ciałach modelek. Chętnie wczytuje się w historię ubioru, znajduje inspiracje w XVII i XVIII-wiecznym malarstwie francuskim. Choć jej styl wciąż pozostaje niepokornym, zaczyna intrygować również polityków.

Podobno jej ogromną fanką była Margaret Tchatcher, na której Viv nie pozostawiała suchej nitki, publicznie opowiadając o jej hipokryzji i klęskach na jakie naraziła Anglików niefortunnymi decyzjami. Wiosną 1989 roku na okładce magazynu Tatler projektantka wystąpiła w roli nikogo innego jak Tchatcher. Przebrana w kostium, który kiedyś zamówiono dla Żelaznej Damy, wyglądała jak jej klon. Dopiero po dłuższym wpatrywaniu się w zdjęcie zauważano kto kryje się za strojem i hasłem „Ta kobieta była kiedyś punkiem”.

Vivienne Westwoodzdjęcie: Jag | CC BY-NC-SA 2.0

To nie ostatni raz kiedy projektantka zabrała głos w sprawach politycznych. Odkąd jest żoną Austriaka, młodszego o 25 lat Andreasa Kronthalera, moda coraz częściej stanowi dla niej narzędzie do rozprawiania się z bezmyślnym podejściem do ochrony środowiska i zwierząt. Vivienne nawołuje, by konsumenci opamiętali się, dbali o zwierzęta i nie skazywali ich na faszerowanie antybiotykami. Wykorzystuje swój wizerunek do walki o prawa człowieka, wspiera kampanie na rzecz rozbrojenia nuklearnego. I co najciekawsze, nagminnie apeluje:

„Nie kupujcie sześciu nowych rzeczy, ale tę jedną jedyną, która wam się naprawdę podoba. Uważam, że ludzie powinni inwestować swoje pieniądze w naprawianie świata. Nie wydawajcie pieniędzy na modę, ale na naprawę świata, w którym żyjecie.”

Sprzeciwianie się konsumpcjonizmowi kiedy się na nim zarabia to odważna postawa, ale kto ma to zrobić jeśli nie ona? God save Vivienne!

ilustracja do tekstu: Paulina Kwietniewska

Kasia

Stylistka, marketerka, redaktor mody w Catwalk Magazine. Rozpracowuje modę na czynniki pierwsze, uczy wyrażania siebie i inspiruje do pozytywnych zmian.

Komentarze: 2 komentarze

  1. Magdalena 14 lutego 2017 Odpowiedz

    Ciekawy post! Nie miałam pojęcia o jej życiu! Powierzchownie skupiamy się tylko na nazwisku nie próbując dowiedzieć się niczego więcej. Dzięki

    • Kasia 6 marca 2017 Odpowiedz

      To ja dziękuję za miłe słowa i odwiedziny!

Napisz komentarz: